Prawdziwe zagrożenie – terroryści czy ustawa antyterrorystyczna?

Drukuj

PiS stosując metodę poprzedników, skupia uwagę opinii publicznej na niepoważnym wydarzeniu jakim był przedwczorajszy audyt w Sejmie, zaś skrzętnie zamiata pod dywan wtorkowe przyjęcie przez rząd tzw. ustawy antyterrorystycznej.

„Nie ma powodu, aby podwyższać stopień zagrożenia terrorystycznego w Polsce” – tymi słowami całkiem niedawno prezydent Duda zapewniał nas wszystkich o bezpieczeństwie Polski po atakach w Brukseli. Okazuje się jednak, że albo głowa państwa nie przekazała nam faktycznego stanu stabilności porządku w Polsce, albo też islamscy terroryści spadli PiS-owi z nieba, otwierając furtkę do jeszcze szerszej i powszechniejszej inwigilacji obywateli oraz możliwości blokowania stron internetowych bez wcześniejszej zgody sądu.

Nadzwyczajnie szybki tryb przyjęcia ustawy (choć akurat w przypadku rządu Beaty Szydło ekspresowe tempo przepychania najróżniejszych przepisów nikogo już chyba nie dziwi) oraz, po raz kolejny, nieszczególne zainteresowanie mediów tymże projektem, powinno wzmożyć obywatelską czujność. Jednym z najbardziej niepokojących punktów ustawy jest ten mówiący, że szef ABW za zgodą Prokuratora Generalnego (którym obecnie jest Minister Sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro), może „zarządzić zablokowanie albo zażądać od administratora systemu teleinformatycznego zablokowania dostępności określonych danych informatycznych.” Mowa zatem o wyłączeniu dowolnych stron internetowych, zaś decyzja o blokadzie leżeć będzie w rękach zaledwie dwóch osób, bez jakiejkolwiek kontroli sądu, o suwerenie nie wspominając. Niepokoi również fakt, że ustawa nie przewiduje żadnej kary za ewentualne nadużycia.

PiS nie jest pierwszą partią, która próbuje ograniczyć nasze prawa, ale chyba pierwszą, której rządowy projekt został przyjęty w takiej ciszy. Ustawa pozwala na pełen wgląd ABW w nasze życie, łącznie z danymi dotyczącymi naszych pieniędzy, zdrowia i elektronicznej korespondencji. Zaistnieje także możliwość zakazu zgromadzeń, o ile obowiązywać będą dwa najwyższe stopnie zagrożenia terrorystycznego. Czy stopień zagrożenia drastycznie wzrośnie np. tuż przed kolejną planowaną demonstracją KOD-u? Przygotowana przez rząd Beaty Szydło ustawa jest potencjalnie bramą do krainy legalnych nadużyć względem zwykłych obywateli i kolejnym krokiem w ograniczaniu naszych swobód i praw. Zakładając zaś faktyczne zagrożenie terrorystyczne w Polsce, warto wspomnieć o doświadczeniu innych krajów zachodnich, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, które przodują w masowej inwigilacji zwykłych ludzi, a których działania nie przyniosły oczekiwanych skutków, wielokrotnie zawodząc. Niemal wszyscy eksperci od spraw bezpieczeństwa, prowadzone od lat badania oraz tzw. afera Snowdena dowodzą, że masowa obserwacja, kontrole i podsłuchy nie zwiększają realnego bezpieczeństwa, w najlepszym wypadku dają jedynie jego poczucie.

PiS próbuje fałszywie nam wmówić, że mamy tylko jeden wybór: pomiędzy bezpieczeństwem a wolnością. Nie pozwólmy, by prawo domniemania niewinności zostało nam tak łatwo odebrane, by siłą zabrano prawo do prywatności. Nie chcę, aby Polska stała się krajem strachu, w którym każdy jest potencjalnie niebezpieczny, a definicja „przestępstw o charakterze terrorystycznym” rozciągana będzie do granic możliwości. Warto powtórzyć, że skuteczność najróżniejszych ustaw antyterrorystycznych w sąsiedzkich krajach jest znikoma, natomiast niebezpieczeństwo otwarcia nią puszki Pandory poprzez ograniczenie dostępu do treści w Internecie jest ogromne. Ustawa ma wejść w życie już 1 czerwca z pominięciem jakiejkolwiek debaty z obywatelami. Życzyłabym sobie i Polsce, by zamiast kilkusettysięcznych marszy w obronie świata sprzed 25 października, Polacy mieli chęć i siłę organizować się równie licznie w obronie naprawdę istotnych, wspólnych praw.

Wciąż można podpisać się pod petycją Fundacji Panoptykon „NIE dla ograniczania naszych praw i wolności!”.

Czytaj również